Bałucki Słownik

C - BAŁUCKI SŁOWNIK

CIACH BAJERA zwrot wskazujący na koniec rozmowy (bajery) na niewygodny temat; pierwotnie dotyczący sytuacji więziennych.

CIEKAĆ biegać, szybko chodzić.

CIAĆKAĆ cackać się; podchodzić do kogoś/czegoś delikatnie, z dystansem.

CIUĆKAĆ głośno ssać np. landrynki.

* A się ćućkało landrynki, cukierki, ssało się.

* Ale tak, żeby inni słyszeli, to wtedy jest ćućkanie, jak się mamle, miele i miele w gębie.

CHECHŁAĆ kroić tępym nożem; mówić niezrozumiale; prać ręcznie.

*Pranie międlić. W misce, albo jak to dawniej w bali prać, z siłą i długo chechłać i chechłać.

CMENTARZ ŻYDOWSKI przy ul. Brackiej, znany też przed wojną jako cmentarz albo kirkut na Marysinie. Utworzony na Bałutach pod koniec XIX w. cmentarz przeznaczony dla Żydów. Są na nim groby łódzkich przemysłowców, kupców, adwokatów, lekarzy, artystów, którzy odegrali znaczącą rolę w historii Łodzi, a także groby ponad 40 tys. Żydów zmarłych w łódzkim getcie. Do dziś są tam organizowane pochówki. Jest to jeden z najważniejszych łódzkich zabytków, który odwiedzają niemal wszyscy goście przyjeżdżający do Łodzi, nie tylko mający żydowskie korzenie. Trwają starania o wpisanie go na światową listę zabytków UNESCO.

* Bardzo lubię chodzić tam na spacery. Kiedyś było łatwiej, bo nikt tego cmentarza nie pilnował, ale teraz też w niedzielę można wejść za darmo i pochodzić. Tam dobrze widać, ilu tych Żydów w Łodzi kiedyś było. Tysiące tych nagrobków widać.

* Ciągle widzę wjeżdżające tam autokary pełne turystów, którzy odwiedzają Łódź, to podobno głównie młodzi Żydzi z Izraela. Zresztą tych można poznać, bo mają na ogół biało-niebieskie flagi i zawsze pełno z nimi ochrony. Czasami to mnie nawet denerwuje, bo zachowują się jakby naprawdę coś im nas groziło.

* To nie tylko ciekawe miejsce, ale także piękne. Jak ktoś do mnie przyjeżdża, to zawsze tam zabieram. I to niezależnie jak jest pora roku, bo jest tam ładnie i wiosną, i zimą, i jesienią...

* Ze wspomnień dzieciństwa, to można się zdziwić teraz, ale cmentarz, ten na Brackiej. No takie były czasy, że się za dzieciaka po kircholu biegało, między tymi macewami ganiało, czy chowało. Naprawdę dużo czasu tam spędzaliśmy. Dzisiaj człowiekowi trochę tak jakoś głupio, wstyd jakby, chociaż nie ma żadnego poważnego powodu, bo żebyśmy my tam coś niszczyli, broili, to ja sobie nie przypominam, nikt takich rzeczy nie robił. Takie zwykłe zabawy chłopaczków, a że teren był duży... No, ale teraz jak się o tym myśli, to tak trochę nie przystoi, po cmentarzu biegać, chociaż jak powiedziałem - nic złego się nie działo, a czasy były inne, nie było tak jak teraz, że plac zabaw, że to, że siamto, no to sobie musieliśmy radzić. Ale przez to, ja właśnie bardzo dużo wspomnień z tym cmentarzem mam. Wiem, że to ważne miejsce.

CMENTARZ ŻYDOWSKI (STARY) funkcjonował od 1811 roku w obrębie ulic: Rybnej, Bazarowej, Zachodniej, Limanowskiego, został zlikwidowany po II wojnie światowej. Dziś przypomina o nim resztka muru i tablica stojąca przy ul. Rybnej.

* Ja nawet nie wiedziałam, że tu był kiedyś cmentarz, dopiero jak w gazetach i w telewizji zaczęli mówić o tym, to ludzie opowiadali, że tu w mieszkaniach ciągle drzwi się otwierają i spadają różne rzeczy, jakby duchy tu jakieś rządziły...

* Idąc do szkoły od Lutomierskiej, wtedy ulicą Wieńcową (przed wojną) dzieci wstępowały na żydowski cmentarzyk Kirchol, i tam z chłopcami mieszkającymi w pobliżu, to żeśmy się chowali za macewami i rzucali kamieniami. To było przy ul. Stodolnianej.

* Do koleżanki, która tam mieszka, nie przychodzę na noc. I nie przychodzę od piątej klasy szkoły podstawowej, bo się boję. Bo tam starszy. Jestem pewna, że w tym domu straszy i cała ta rodzina też utrzymuje, że tam straszy. Spałam tam może raz, choć ciężko to nazwać spaniem. Byłam przerażona, bo wszystko stuka, puka. Wiadomo, że stary dom też jakieś dźwięki wydaje, ale koleżanka też mówi, że czasem coś widuje. I właśnie to jest na terenie starego cmentarza.

CWELISKO więzienny donosiciel; osoba, która na osiedlu donosi policji.

* Jak ktoś sprzedaje i fama idzie po osiedlu, to trzeba go ->skitrać do hasiora to znaczy do śmietnika go trzeba wrzucić, do kibla. I taki nie może się tutaj pokazywać. To nie są ludzie, to są frajery. Takiemu łapy nie podasz, tylko go omijasz. Ma jeść na kiblu. Nie wolno mu przy blacie usiąść. Takiego to na sztywną celę. Najlepiej siedzi się ze złodziejami, bo to są ludzie charakterni, bo właśnie mają swój kodeks – czyli nie wolno o tym mówić teraz, tam się tylko mówi. Jesteśmy na wolności i inne zasady obowiązują. Nikt nie zdradzi tego, co się tam mówi.

CZARNA MAŃKA bohaterka półświatka, kobieta, którą mógł mieć każdy, ale kiedy została odrzucona przez ukochanego, popełniła samobójstwo. Postać związana raczej z folklorem warszawskim, ale na łódzkich Bałutach też znane były i śpiewane piosenki o niej. Czarna Mańka to także określenie kobiety lubiącej alkohol, prostytutki.

CZARNE MAŃKI określenie na Cyganki.

CZTUJDA gęsta zupa, do której wrzucano „wszystko, co było pod ręką”.