2009

Ostatnia droga Romów z Burgenlandu

Joanna Podolska Gazeta Wyborcza
Ponoć była to romska arystokracja. W transporcie było wielu wspaniałych muzyków, mieli ze sobą instrumenty, i to najwyższej klasy. Mówi się, że Cyganie byli torturowani, że wieszano ich w kuźni na haku - pisze Joanna Podolska, "Gazeta Wyborcza"

Nawet badacze używają wciąż do opisu tego obozu słów: podobno, ponoć, prawdopodobnie. Bo na pewno niewiele wiadomo. Obóz cygański to jedna z najtragiczniejszych i najbardziej mrocznych kart w dziejach getta Litzmannstadt.

W listopadzie 1941 roku w obrębie dzisiejszych ulic: Wojska Polskiego, Obrońców Westerplatte, Starosikawskiej i Głowackiego, wyodrębniono tzw. obóz cygański (Zigeunerlager). Został zorganizowany na maleńkim obszarze 0,019 km kw. Niemcy zamknęli w nim ponad 5 tys. Cyganów: Romów i Sinti przywiezionych z Burgenlandu z pogranicza austriacko-węgierskiego. Z jednej strony obóz był strzeżony przez funkcjonariuszy Schupo (tu graniczył ze stroną aryjską), z drugiej był pilnowany przez policję żydowską. Teren od getta został odgrodzony podwójnymi zasiekami z drutu kolczastego, a nawet głęboką fosą. Okna od strony zewnętrznej zabito deskami. Brama wejściowa do obozu była od ul. Brzezińskiej 88 (dziś Wojska Polskiego). Cyganie, wśród których większość stanowiły małe dzieci, nie mieli szansy na przeżycie. Była mroźna zima. Przyjezdni nie mieli ciepłych ubrań ani ogrzewania. Brakowało latryn, wody, nawet naczyń do jedzenia. Bardzo szybko w obozie wybuchła epidemia tyfusu, która zdziesiątkowała mieszkańców. Ponad 700 Cyganów pochowano na cmentarzu żydowskim w zbiorowych mogiłach. Niemcy bali się, że zaraza przeniesie się do miasta, tym bardziej że komendant obozu Eugen Jansen zmarł na tyfus. 5 stycznia 1942 roku naziści zaczęli wywozić mieszkańców do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem. W ciągu tygodnia obóz cygański został zlikwidowany, a wszyscy Cyganie ponieśli śmierć. Nikt nie ocalał.


10 stycznia 2004 roku na maleńkim budyneczku starej kuźni, która działała jeszcze wiele lat po wojnie, odsłonięto pamiątkową tablicę. Napis po polsku oraz w językach romskim i angielskim przypomina, że w tym miejscu był obóz cygański. Co roku składane tu są kwiaty. To jedno z nielicznych miejsc, o którym z całą pewnością można powiedzieć, że było świadectwem tragedii Romów podczas II wojny światowej. Na ogół Cyganie byli mordowani bezimiennie i po cichu. Spoczywają w lasach w masowych grobach. Tylko drzewa im śpiewają

Wkrótce po likwidacji obozu cygańskiego w opuszczonych kamienicach, które wróciły do getta, ulokowany został resort szewski i słomiany. Również następne budynki przy ul. Brzezińskiej zajmował resort, w którym robiono obuwie ze słomy. Była zima 1942 roku. Niemcy zaczęli sobie uświadamiać, co znaczy rosyjska zima. Potrzebowali ciepłych okryć i butów, które ochroniłyby ich żołnierzy przed zimą.

W środę 26 sierpnia, o godz. 15 pod starą kuźnią przy ul. Wojska Polskiego 84 uczestnicy obchodów 65. rocznicy likwidacji getta Litzmannstadt oddadzą hołd Romom, którzy zostali przywiezieni przez Niemców jesienią 1941 roku do Łodzi i zmarli w getcie Litzmannstadt bądź w ośrodku zagłady w Chełmnie nad Nerem. O 16 upamiętniony zostanie los więźniów obozu dla polskich dzieci przy ul. Przemysłowej (godz. 16, Park im. Szarych Szeregów). Wieczorem rozpoczną się uroczystości na cmentarzu żydowskim.