2009

Mało znana historia starej nekropolii

Joanna Podolska Gazeta Wyborcza
Tragarz Mordechaj Kopelowicz, w Łodzi znany jako Mordeche Paker, uważany był za mędrca, jednego z ukrytych cadyków, których liczba - 36 - jest stała w każdym pokoleniu. Pochowano go na Starym Cmentarzu przy ul. Wesołej.

Dziś kolejna opowieść o żydowskiej Łodzi. Tym razem wędrujemy w miejsce, gdzie kiedyś mieścił się pierwszy cmentarz żydowski w Łodzi. Dziś prawie nie ma po nim śladu.

Pierwszych zmarłych w Łodzi Żydów trzeba było wozić aż do Strykowa, Zgierza lub Lutomierska. Dopiero w 1811 roku starozakonni kupili ziemię od Adama Lipińskiego i jego żony Magdaleny. Zapłacili 36 polskich złotych. Stopniowo gmina żydowska nabywała sąsiednie tereny. 24 maja 1811 roku zawiązało się bractwo pogrzebowe (chewra kadisza) - charytatywne stowarzyszenie żydowskie, które dbało, by każdy Żyd miał należyty pogrzeb.

Z czasem cmentarz żydowski otoczony został z czterech stron niskim murem z czerwonej cegły, wokół niego już w XIX wieku stanęły kamienice. Brama wejściowa znajdowała się na przedłużeniu prowadzącej do niej ulicy Wesołej. Przypominała bramę wjazdową do średniowiecznej fortecy. Podobne były w wielu gmachach fabrycznej Łodzi. Nad bramą w gzymsie były umiejscowione dwie tablice (przypominające tablice z dziesięciorgiem przykazań) z napisami w języku polskim i hebrajskim. Za żelazną bramą stał budynek z czerwonej cegły - pierwotnie dom przedpogrzebowy, a w międzywojniu - schronisko dla osób umysłowo chorych. Na cmentarzu, jak piszą autorzy monografii z 1938 roku, były przede wszystkim typowe nagrobki z piaskowca, wapienia, granitu lub marmuru. Spotykało się jednak także pomniki murowane i żelazne. W sumie w połowie lat 30. XX wieku naliczono ponad trzy tysiące macew. Zdobiły je proste ornamenty. Na starym cmentarzu przy ul. Wesołej były też dwa murowane ohele, stawiane na grobach cadyków i rabinów, przy których pobożni Żydzi składali kwitełech, czyli kartki, na których pisane były różne prośby o wstawiennictwo cadyka u Boga.

Według szacunkowych danych, na pierwszej żydowskiej nekropolii pochowano co najmniej 12 tys. zmarłych.

Tu spoczął m.in. ojciec Izraela Poznańskiego, Kalman i jego matka, Malka oraz szwagier Samuel Tugendhold, znakomity lekarz.

Tu także było miejsce spoczynku pierwszego łódzkiego księgarza Jankiela Gutsztadta. Swoją wypożyczalnię książek założył w 1848 roku przy ul. Nowomiejskiej. Do lat 60. była jedynym tego typu przedsiębiorstwem w Łodzi. Na kirkucie przy ul. Wesołej spoczęli też: ojciec Szai Rosenblatta - Dawid, który do Łodzi przywędrował z Przedborza, Joachim Silberstein, protoplasta kolejnego rodu łódzkich przemysłowców i Abraham Prussak, założyciel fabryki przy ul. Długiej (dziś Gdańskiej) i kilku łódzkich rabinów, w tym Chaskiel Naumberg i Mojżesz Lipszyc oraz słynny kantor Lejzer Perlemutter, którego melodie były śpiewane na dworach wielu cadyków i w większości synagog na ziemiach polskich.

Jest tu także miejsce spoczynku wielu innych wybitnych mieszkańców starej Łodzi, m.in.: Szlomo Icchaka Bławata, który zajmował się parcelacją Bałut i Samuela Zalcmana, który należał do najważniejszych kupców dawnej Łodzi. To symboliczna postać - walczył z ograniczeniami rewiru żydowskiego. Jego działki znajdowały się po obu stronach ul. Północnej, m.in. przy ulicy noszącej do dziś jego imię (obecnie ul. Solna).

Został tu pochowany również Mordeche Paker. Na co dzień pracował jako tragarz dla łódzkich fabrykantów, głównie dla Poznańskiego, ale był uważany za człowieka świętego i cudotwórcę. Gdy umarł, na jego grób przynoszone były kwitełech, jak na groby cadyków.

Stary cmentarz żydowski przy ul. Wesołej już w latach 80. XIX wieku był za mały dla rosnącej społeczności łódzkich Żydów, mimo że kilkakrotnie poszerzano jego teren. Choć pod koniec 1886 roku jeszcze dokupiono kawałek ziemi pod budowę domu przedpogrzebowego i poszerzenie drogi, a gubernator piotrkowski zatwierdził to, zaczęli protestować mieszkańcy okolicznych domów na Starym Mieście. Nie chcieli mieć cmentarza blisko swoich domów. Żydzi zaczęli szukać działki pod nową nekropolię w innej części Łodzi.

Na starym cmentarzu żydowskim chowano zmarłych aż do 1892 roku, do chwili gdy powstał nowy cmentarz na Bałutach, ale pojedyncze pochówki odbywały się jeszcze później, m.in. w czasie I wojny światowej. W latach 30. XX wieku naliczono na nim 3871 nagrobków. Już w okresie międzywojennym dom pogrzebowy był wykorzystywany jako przytułek dla osób chorych psychicznie. W czasie wojny cmentarz, jak i całe Stare Miasto, znalazł się w obrębie getta. Chorzy zostali wywiezieni do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem i zamordowani. Niemcy nakazali usunąć nagrobki. Zostały wykorzystane do utwardzania dróg. Na terenie cmentarza powstał skład drewna, a w budynku - resort stolarski. Po wojnie komunistyczne władze Łodzi zdecydowały, że przez teren cmentarza będzie przebiegać nowa ulica Zachodnia. Nie było ekshumacji, groby zostały. Na nich zbudowano dwupasmową drogę i bloki.

Dziś po dawnym cmentarzu zostały tylko fragmenty muru od ul. Rybnej. Można też zlokalizować jeden grób. Znajduje się tuż przy murze. W 2004 roku, niedaleko ul. Rybnej postawiono tablicę w formie macewy przypominającą, że tu była kiedyś żydowska nekropolia. W 2007 roku, podczas budowy nowego torowiska dla tramwaju regionalnego, robotnicy odkopali kości na ul. Zachodniej. Po uzgodnieniach z Gminą Żydowską i komisją rabinów ustalono, że położona zostanie stalowa płyta oddzielająca groby od torów. Wewnątrz płyty jest prześwit o wymiarach 96 mm, w którym znajduje się kilkaset prętów grubości 20 mm. - Według zasad żydowskiej religii nie wolno naruszać szczątków ludzkich, jeśli zachowały się pełne szkielety. A tak jest w tym przypadku. Cmentarz musi być oddzielony warstwą ziemi i powietrza, by ludzie nie chodzili po grobach. To zasady, które obowiązują w przypadku zachowania dawnych cmentarzy pod obiektami użyteczności publicznej - wyjaśniał dziennikarzom Symcha Keller, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi. Decyzję o technologii podjęli specjaliści pod kierunkiem rabina Eliakima Schlesingera, przewodniczącego londyńskiego Komitetu Ochrony Cmentarzy Żydowskich w Europie. Podobnie zabezpieczono cmentarz w Pradze. Choć w ostatnich latach dziennikarze sporo pisali o starej żydowskiej nekropolii, wciąż niewielu łodzian wie, że w miejscu, gdzie dziś stoją bloki, były grobowce współtwórców dawnej Łodzi. Jeden z sarkofagów dziwnym trafem zawędrował aż na ul. Lutomierską. Tam czeka na Dzień Sądu.