gototopgototop
Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2011 JoomlaWorks Ltd.
Drukuj
Pomnik Polaków Ratujących Żydów

W Parku Ocalałych odsłonięty zostanie pomnik Polaków Ratujących Żydów. Jego autorem jest Czesław Bielecki, architekt, który zaprojektował wcześniej pomnik Ofiar Łódzkiego Getta na Stacji Radegast

omnik składa się z dwóch elementów: gwiazdy Dawida i polskiego orła rozpościerającego nad nią skrzydła. Jest poświęcony Polakom, którzy ratowali Żydów i zostali odznaczeni medalem Yad Vashem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Został wzniesiony przy zbiorniku wodnym wybudowanym na rzece Łódce.

Rzeźba orła - wykonana z białego trawertynu - ma dwa metry wysokości i waży 3,5 tony. Jest dziełem Waldemara Mazurka z Puław. Na sześciu kamiennych ścianach tworzących gwiazdę Dawida przytwierdzono tabliczki z nazwiskami blisko siedmiu tysięcy Polaków uhonorowanych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Kształt, w jaki się układają, widać jednak dopiero z przeciwległego Kopca Pamięci.

Katarzyna Rakowska: Pomnik Polaków Ratujących Żydów miał powstać już pięć lat temu jako element większego projektu przygotowywanego przez Pana na obchody 60. rocznicy likwidacji łódzkiego getta. Wtedy wzniesiono jednak tylko pomnik upamiętniający ofiary Zagłady na Stacji Radegast. Dlaczego Pan nie odpuścił i przez kolejne lata walczył o realizację pomysłu?

Czesław Bielecki: Już około roku 1995 chciałem, by taki pomnik powstał w Warszawie. Jakaś bezsensowna opinia konserwatora, jakiś powierzchowny komentarz prasowy spowodowały, że inicjatywa upadła. Najchętniej widziałbym tę budowlę na placu Grzybowskim, który był siedzibą Judenratu getta warszawskiego i miejscem historycznie ważnym ze względu na bliskość kościoła pw. Wszystkich Świętych, gdzie proboszcz ukrywał Żydów i gdzie bawiły się dzieci z sierocińca Korczaka. W Łodzi pomnik też zmieniał lokalizację. Najpierw miał stanąć w parku Staromiejskim, potem obok planowanego miejsca rekonstrukcji drewnianego mostu łączącego dwie części getta. Ostatecznie podjęto decyzję o wzniesieniu go w Parku Ocalałych, który był wówczas terenem kompletnie zarosłym krzakami i chwastami, zdewastowanym. Na początku nie wierzyłem, że miasto dokona tak szerokiej rewaloryzacji i przywróci go do życia. Cieszę się, że prezydent Kropiwnicki podjął pomysł i z uporem go realizował.


Dlaczego ważne było dla Pana powstanie pomnika Polaków Ratujących Żydów? Czy miał on stanowić przeciwwagę dla pomnika ofiar getta na Stacji Radegast?

- To kwestia ogromnego długu - zarówno Polaków, jak i Żydów - wobec tych, którzy niebywale ryzykowali, a czasem płacili najwyższą cenę, cenę życia, za pomoc drugiemu człowiekowi. A trzeba pamiętać, że w Polsce, jako jedynym okupowanym kraju, za ratowanie Żydów groziła śmierć. Odwagę i miłosierdzie należy uhonorować. Fakt, że dzieje się to dopiero po 20 latach wolnej Polski, uważam za przygnębiający. Nie ma co ukrywać, że w atmosferze powracających fal partyjnego antysemityzmu niektórzy w ogóle nie przyznawali się do ratowania Żydów. Ich zasługi były dla nich źródłem ryzyka i frustracji. Im też należy się pamięć. Pomnik Polaków Ratujących Żydów uważam za wyraz niezbędnej równowagi.

Zna Pan osobiście kogoś, kto ratował Żydów w czasie II wojny światowej?

- Nie ukrywam, że od lat jestem zdeklarowanym polskim Żydem. Moja rodzina ocalała w Polsce dzięki pomocy Polaków. Niewykluczone, że jeden z synów kobiety ze Lwowa, która pomogła moim rodzicom się uratować, przyjedzie na uroczystości do Łodzi. Jestem więc w projekt podwójnie włączony: od strony żydowskiej i od strony polskiej. Realizuję ten pomysł z przekonaniem.

Niektórzy znawcy twierdzili, że Łódź nie jest właściwym miejscem na lokalizację pomnika Polaków Ratujących Żydów, ponieważ wśród mieszkańców miasta nie ma ludzi odznaczonych medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata - za uratowanie Żydów z Litzmannstadt Ghetto.

- Oczywiście, że w Łodzi trudno było ratować Żydów ze względu na silną agenturę niemiecką oraz izolację getta, które miało własną, nieprzydatną poza jego murami walutę. Zorganizowana przez Chaima Rumkowskiego minipaństwowość powodowała wiele utrudnień, np. w szmuglowaniu żywności. Ale to nie znaczy, że obywatele Łodzi nie ratowali Żydów. Czynili to w całej Polsce, sami zmuszani do ucieczek lub wysiedlani.

W koncepcji pomnika wykorzystane zostały dwa ważne symbole - orzeł biały rozpościera ochronne skrzydła nad gwiazdą Dawida...

- Ściany, na których znajdują się nazwiska Polaków ratujących Żydów, ułożone są na planie gwiazdy Dawida. Ów kształt, będący czytelnym symbolem, dawał możliwość umieszczenia na pomniku ogromnej liczby ponad 6,5 tys. nazwisk osób, które mają swoje drzewka w Yad Vashem. Tyle że w Jerozolimie nazwiska rozmieszczone są jak w książce telefonicznej - alfabetycznie. My uznaliśmy, że narażający własne życie Polacy powinni być powiązani w rodziny. To wymagało gruntownych rozpoznań historycznych. Poza tym nazwiska ludzi, którzy zginęli, niosąc pomoc Żydom, oznaczyliśmy krzyżykami. Wreszcie wyróżniliśmy nazwiska ludzi wybitnych - Jana Karskiego czy Władysława Bartoszewskiego - oraz tych, którzy dokonali wyjątkowych poświęceń, np. siostry zakonnej, która ukrywała Żydówkę w klasztorze, a wobec protestów przełożonej opuściła zakonne mury wraz ze swoją podopieczną, wiedząc, że nigdy już nie będzie mogła realizować swego powołania. Chcemy, by pomnik odwoływał się do emocji, a nie był tylko zbiorem nazwisk i faktów. Zamieściliśmy na nim cytaty z Talmudu i Ewangelii o miłości bliźniego, m.in. słynną inskrypcję "Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat", jaka widnieje na medalach przyznawanych przez Yad Vashem.

O znaczeniu pomnika mówi się różnie - że upamiętnia konkretnych Polaków, symbolizuje wzajemne relacje dwóch narodów lub po prostu humanitaryzm i miłość bliźniego. Którą z tych definicji uważa Pan za najlepszą?

- Wszystkie mi odpowiadają. W sztukach plastycznych i architekturze dobrze, gdy dzieło jest niejednoznaczne. Dlatego dopiero z kopca w Parku Ocalałych widać dokładnie, że pomnik ma kształt gwiazdy Dawida. Ważne, by budził emocje. I pamięć. Myślę, że nie jest źle, gdy dzieło ma wiele znaczeń. Ale architektura ma mówić o nich językiem sztuk plastycznych. Dążę do tego, aby nie był potrzebny komentarz autora, by je odczytać.

Newsletter - bądź na bieżąco!

Historia znaku Litzmannstadt Ghetto

getto logo

Autorem rysunku wykorzystanego jako logo Obchodów rocznicowych, przedstawiającego sylwetkę kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – najwyższego budynku na terenie Litzmannstadt Ghetto, jest Abraham Koplowicz. Urodzony 18 lutego 1930 roku w Łodzi był jedynym dzieckiem Mendla i Yochet Gittel Koplowiczów.

Kalendarz wydarzeń

loader